piątek, 11 kwietnia 2014

Rozdział 17 "My life and love ?"

- Śniadanie! – krzyknęła Helen, a my wstaliśmy i powędrowaliśmy do jadalni. George był dzisiaj w lepszym humorze. Pochłaniając to śniadanie poczułam ogromne zmęczenie. Nic dziwnego. Nie spać przez całą noc i potem iść biegać. Niestety Helen to zauważyła.
- Chyba się nie wyspałaś Holly – powiedziała.
- Nie. Wszystko w porządku. Dobrze mi się spało, naprawdę – uśmiechnęłam się. Wątpię, że Helen i Chris w to uwierzyli. Potem będę musiała się mu spowiadać. On czasami jest nadopiekuńczy. Po posiłku poszliśmy do pokoju Chris’a.
- Dlaczego w nocy nie spałaś? – zapytał.
- Spałam – skłamałam, ale on dobrze o tym wiedział.
- Mnie nie okłamiesz Holly.
- Musisz wszystko wiedzieć?
- Tak, bo jestem twoim chłopakiem i się o ciebie martwię.
- Nie mogłam spać.
- Bo?
- Bo nie mogłam. Nie chciało mi się. Nie wiem.
- Mogłaś mnie obudzić.
- Wtedy ty też byś się nie wyspał.
- Trudno, ale byłbym przy tobie.
- Zawsze jesteś przy mnie. W nocy też byłeś – usiadłam na jego kolanach. Złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku.
- Kocham cię.
- Kocham cię, ale chce już wracać do domu.
- Dobrze księżniczko – jeszcze raz musnął moje wargi. Ogarnęłam się, pożegnałam z rodziną Chris’a. Najbardziej szkoda mi było Nancy. Widać było, że nie chce, żebym jechała. Ale cóż następną noc miałam chęć przespać. Jechaliśmy w ciszy. Po pewnym czasie zasnęłam. Nic dziwnego. Obudziłam się już w swoim łóżku. Nie wiem ile czasu spałam. Jedyne, co mnie teraz interesowało to Chris. Nie było go u mnie w pokoju. Wstałam i poszłam do salonu. Znalazłam tam Henry’ego i mamę. Miałam już pytać, gdzie jest Chris, ale mama mnie uprzedziła.
- Pojechał.
- Gdzie?
- Mówił, że ma coś ważnego do załatwienia i nie wiedział, czy dzisiaj wróci.
- Okey, dziękuję – wróciłam do siebie. Chwyciłam telefon i wybrałam jego numer. Nikt nie odbierał. Raz, drugi, trzeci, gdzie on do cholery jasnej jest?! Napisałam mu sms’a.
Do: Chris
Mogę wiedzieć, gdzie ty jesteś?

Do: Chris
Mógłbyś chociaż powiedzieć,
Gdzie pojechałeś.

Do: Chris
Fajnie się beze mnie bawisz?
Mam nadzieję, że tak.

Do: Chris
Możesz już dzisiaj nie przyjeżdżać.
Spoko idź do łóżka z inną dziewczyną.
Mi to nie przeszkadza, wcale.

Byłam na niego zła i jednocześnie rozczarowana. Chociaż bardziej to chyba umierałam z tęsknoty. Przewalałam się na łóżku z jednej na drugą stronę. Nudziło mi się. Zastanawiałam się, co on takiego ważnego robi, że nie może nawet odpisać na sms’a. Zadzwoniłam do Tom’a.
- Halo? – powiedział męski głos.
- Hej Tom! Tu Holly.
- Cześć Holly! Coś się stało?
- Tak. Nie. Nie wiem. Może. Moglibyście do mnie teraz wpaść?
- Oczywiście. Zaraz będziemy.
- Dziękuję. Czekam – rozłączyłam się. Przynajmniej teraz nie będzie mi się nudzić. Będę miała z kim pogadać i się pośmiać. Ostatnio zaniedbywałam Nathaly, a od Tom’a może dowiem się gdzie jest Chris. Po 15 minutach do mojego pokoju weszli Nathaly i Tom.
- Czeeść! – przytuliłam ich bardzo mocno.
- Hej! Co tam się stało? – usiedliśmy na łóżku.
- Nic. Chciałam z wami spędzić trochę czasu. Strasznie mi się nudzi.
- A gdzie jest Chris? – zapytał Tom.
- No właśnie nie wiem.
- To znaczy?
- Pojechał gdzieś i nie odbiera telefonów. Trochę się martwię. Może ty wiesz gdzie on jest?
- Mogę tylko podejrzewać – spojrzałam na Tom’a pytającym wzrokiem. – Na wyścigach.
- No nie! – opadłam plecami na łóżko.
- Niedługo wróci.
- Szybciej umrę niż on tu przyjedzie.
- Po to tu przyszliśmy, nie? Żeby ci się nie nudziło!
- Dobrze, że was mam. Idziemy na miasto coś zjeść?

- Okey. Idziemy – była już 19:00. Poszliśmy na sushi. Jadłam je pierwszy raz i szczerze mówiąc to jest to obrzydliwe. Wcale się nie najadłam, ale przynajmniej oni mieli ubaw. Potem zaszliśmy jeszcze na lody i pochodziliśmy po mieście. Świetnie się z nimi bawiłam. Nadrobiłam zaniedbany czas. Do domu wróciłam po 23:00.


_____________________________

Znowu nuudy xD
Już będzie lepiej od następnego rozdziału !
Wytrzymajcie z tymi nudnymi rozdziałami 
Dziękuję Kochani ! <3

czwartek, 10 kwietnia 2014

Rozdział 16 "My life and love ?"

- Chyba nie spodobałam się twojemu tacie – skrzywiłam się.
- Na pewno się spodobałaś. On czasami tak ma. Nie przejmuj się – pocałował mnie w czoło.
- Idę zrobić sobie herbatę, chcesz coś?
- Nie dzięki – zeszłam po schodach do kuchni. Usłyszałam, jak rodzice Chris’a w niej rozmawiają. Stanęłam za ścianą i uważnie się przysłuchiwałam.
- Nie wiem czy to jest odpowiednia dziewczyna dla niego – powiedział George.
- George błagam cię ona jest dla niego idealna. Nie widzisz jak Chris ją kocha? Jeszcze nigdy tak nie patrzył na dziewczynę.
- Obawiam się, że ona go nie darzy takim uczuciem.
- A ja ci mówię, że tak. Posłuchaj, Shay była według  ciebie świetną dziewczyną dla Chris’a, ale kiedy był z nią czegoś w nim brakowało. Teraz jest zupełnie inaczej.
- Wątpię. Mam nadzieję, że go nie wykorzysta – w tym momencie do kuchni wkroczyłam ja.
- Mogę pana zapewnić, że kocham Chris’a tak samo jak on mnie, więc proszę się nie martwić – uśmiechnęłam się i zalałam wrzątkiem herbatę. Wyszłam z takim samym uśmiechem jak weszłam. Zajrzałam jeszcze do Nancy.
- Przeczytasz mi bajkę? – zapytała.
- Oczywiście słońce – usiadłam koło niej na łóżku i zaczęłam jej czytać. Po 10 minutach dziewczynka już spała. Przykryłam ją kołderką i zgasiłam światło. Kierując się po schodach do pokoju Chris’a wpadłam na Helen.
- Holly, przepraszam cię za mojego męża.
- Nic się nie stało. Rozumiem go i nic do niego nie mam. Naprawdę.
- To dobrze. Nie przejmuj się, gdy czasami powie ci coś niemiłego. On taki jest.
- Dobranoc – uśmiechnęłam się.
- Dobranoc Holly – poszłam do pokoju Chris’a. Weszłam na łóżko. Chris się nie ruszał. Chyba spał. Przykryłam go kocem. Wypiłam ciepłą herbatę i położyłam się obok niego. Wpatrywałam się w jego twarz. Była taka przystojna. Nagle po mojej głowie zaczęły chodzić różne myśli. Kim
była Shay? Byłą dziewczyną Chris’a. Tylko tyle wiedziałam. Mało informacji. Za mało. Może to ta dziewczyna ze zdjęcia? „Tylko stara znajoma” jak to ujął Chris. Być może tak. Być może nie. Nie mogłam spać. Miałam teraz ochotę wyjść do parku z Lolą. Ale nie mogłam. Wstałam i podeszłam do okna. Co mam zrobić? Wyjść do ogrodu? Nawet za bardzo nie wiem jak. Zwiedziłam tylko dom. Jak razie.  Usiadłam więc na podłodze i oparłam się o szafkę. Siedziałam tak i wpatrywałam się w okno. Nudziło mi się, ale nic nie mogłam zrobić. Ani zasnąć, ani gdzieś wyjść, ani coś zrobić. Minęły godziny. W końcu 5:00 rano. Ja nadal nie spałam. Było już widno. Założyłam buty i po cichu wyszłam z domu. Zaczęłam biec. Przed siebie. Nie wiedziałam gdzie. Chciałam coś ze sobą zrobić, byle by tak bezczynnie nie siedzieć. Biegłam przez pół godziny i stwierdziłam, że trzeba zawrócić zanim się zgubię. Wróciłam. Weszłam po cichu do domu. Zdejmując buty do hallu wpadł Chris.
- Holly gdzie ty byłaś?
- Poszłam pobiegać – wytłumaczyłam.
- Wiesz jak się o ciebie martwiłem? – mocno mnie przytulił. – Objechałem całą miejscowość, dzwoniłem do ciebie a ty nic. Nie rób mi więcej takich rzeczy. Dobrze?
- Dobrze, ale nie jestem małym dzieckiem. Nic mi się nie stało.
- Holly! – krzyknęła zaspana Nancy wychodząc ze swojego pokoiku.
- Cześć Nancy! – przytuliłam ją – Wyspałaś się?
- Taak – powiedziała ziewając. Przeszliśmy do salonu. Posadziłam Nancy na kolanach. Dziewczynka się we mnie wtuliła.
- Holly? – szepnęła.
- Tak?
- Bardzo cię kocham.
- Ja ciebie też słoneczko. Jesteś dla mnie taką małą siostrzyczką – uśmiechnęłam się.
- Zrobisz mi warkocza?
- Jasne leć przynieś grzebień i gumkę – pobiegła do swojego pokoju.
- Nie zabieraj mi siostry Holly – odezwał się poważnym głosem Chris. Zaśmiałam się.

- Ty mi brata ja ci siostrę kochanie – przyszła Nancy. Usiadła, a ja zaczęłam jej pleść warkocza. Dziewczynka zaczęła śpiewać. Mówiłam już wam jak ona pięknie śpiewa? W przyszłości na pewno będzie piosenkarką, a ja mam w planach zostać jej menadżerką!

___________________________

Nudy nudy i brak weny !
Beznadziejny rozdział, wiem.
Wytrzymajcie jeszcze z jakieś 2 rozdziały ;)
Mam plany heheh ;*
Trzymajcie się!

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 15 "My life and love ?"

Rano obudziłam się sama. Nie wiem, dlaczego, ale trochę się przestraszyłam. W moim pokoju Chris’a nie było. Od razu mi go brakowało. Zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Umyłam się i ubrałam. Zeszłam do kuchni. Wszyscy siedzieli przy stole. Chris też. Jedli śniadanie. Przywitałam się i podeszłam do blatu nalać sobie soku. Alex coś nawijał. O jakiejś nowej przyjaciółce. Pewnie chodziło o tamtą co wydało się na kolacji. Widocznie nabrał odwagi i wszystkim teraz opowiada. Podszedł do mnie Chris i nagle objął mnie w tali. Cholernie mnie przestraszył.
- Nie strasz mnie tak palancie!
- Przepraszam. Mi się chyba należy coś więcej niż zwykłe „cześć”? Co?
- Zastanowię się. To temat do dyskusji – zachichotałam i usiadłam przy stole. Zjadłam śniadanie i poszliśmy z Chris’em do mojego pokoju.
- To wszystko to ty namalowałaś? – zapytał rozglądając się na wszystkie strony. Mój cały pokój był zalepiony moimi rysunkami.
- Tak – wyszeptałam.
- Mam bardzo zdolną dziewczynę – zarumieniłam się.
- Rysuję to co czuję, to czego pragnę, to co mi się śni i to na co mam ochotę.
- Na co masz teraz?
- Na pożądną mrożoną kawę z bitą śmietaną – Chris skrzywił się, a ja dobrze wiedziałam, że nie o to mu chodzi. Zachichotałam i mocno go pocałowałam.
- No to zabieram cię na pożądną mrożoną kawę z bitą śmietaną księżniczko – wyszliśmy z domu. Posiedzieliśmy trochę w kawiarni i poszliśmy na spacer do parku. Potem wsiedliśmy do samochodu i myślałam, że wracamy do domu, ale jednak się myliłam.
- Gdzie jedziemy?
- Do mnie?
- Jak do ciebie?
- Do mojego domu rodzinnego.
- Ale teraz?
- Tak, a coś w tym złego?
- Nie – chwilę pomyślałam – A jeżeli im się nie spodobam?
- Komu?
- No twoim rodzicom idioto, raczej nie przyjaciółce nie?
- Spodobasz. Na pewno cię polubią.
- No nie wiem – resztę drogi przebyliśmy w ciszy. Auto zatrzymało się przed dużym domem jednorodzinnym.
- To twój dom?
- Tak. Podoba ci się?
- Tak – weszliśmy do domu. Był urządzony kobiecą ręką. Było tam prześlicznie. Miła, ciepła atmosfera.
- Mamo jesteśmy! – krzyknął Chris, a jego mama stanęła naprzeciwko nas.
- Witaj Holly. Miło mi cię poznać – powiedziała uśmiechnięta kobieta – Jestem Helen, mama Chris’a – podała mi dłoń.
- Mi również. Dziękuję – do hallu wbiegła mała śliczna dziewczynka i rzuciła się na Chris’a.
- Chris! – krzyknęła, a on ją przytulił.
- Holly to moja siostrzyczka Nancy – podałam jej rękę i przyjaźnie się uśmiechnęłam.
- Cześć Holly! – przywitała się szybciej ode mnie.
- Cześć Nancy! Miło cię poznać – dziewczynka zaciągnęła mnie do swojego pokoju. Był prześlicznie urządzony. Różowe i fioletowe ściany, na których namalowane były księżniczki. Widać było, że to królestwo tej małej.
- Ładny mam pokój? – zapytała.
- Śliczny – odpowiedziałam, a ta zaczęła wyciągać wszystkie swoje lalki. W tym czasie przyszedł do nas Chris. Objął mnie w talii i przytulił.
- Nancy, mama woła nas na obiad. Później przedstawisz Holly swoje przyjaciółki dobrze?
- No dobraa – odpowiedziała i stanęła między mną, a Chris’em. Chwyciła nas za ręce i zaprowadziła do jadalni. Wiedziałam, że Nancy teraz będzie mnie męczyć. Widocznie mnie polubiła. Ja ją zresztą też. Zawsze chciałam mieć siostrę. Był jednak Alex, którego też bardzo kochałam. W połowie posiłku dołączył do nas tata Chris’a. George.  Chyba mnie nie polubił. Był oschły i na siłę próbował być dla mnie miły. Cały czas mi się przyglądał. Głupio się z tym czułam. Po skończonym obiedzie Nancy znowu zaciągnęła mnie do swojego pokoju. Siedziałam w milczeniu i uśmiechając się przyglądałam się jej lalkom. Nie miałam chwilowo ochoty na rozmowy. Po tym dziewczynka zaczęła mi śpiewać.
- Nancy! Jak ty pięknie śpiewasz! – wykrzyknęłam ze zdumienia.
- Dziękuję – odpowiedziała i zajęła się swoimi lalkami. Chris zawołał mnie do swojego pokoju. Poszłam. Miał duży, przestronny i nowoczesny pokój. Podobało mi się jego wnętrze. Na jednej z komód stały zdjęcia. Było ich dużo. Na jednych był Chris i Dan, a na innych Chris i Nancy. Takie tam różne. Jednak jedno szczególnie rzuciło mi się w oczy. Na zdjęciu była jakaś dziewczyna i Chris. Przytulali się dość mocno. Możliwe, że po tym się pocałowali. Wzięłam do ręki zdjęcie i pokazałam Chris’owi.
- Mam być zazdrosna?
- To stara znajoma, kochanie. Tylko i nic więcej.

- Okey. Wierzę ci – uśmiechnęłam się i usiadłam Chris’owi na kolanach.

______________________________

Jak obiecałam tak i jest !
Trzymajcie się ciepło !
:*

niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozdział 14 "My life and love ?"

Tak spędzaliśmy kolejne dni. Sami ze sobą. Ale mi to odpowiadało.

- Nie zranisz mnie, prawda? Nie zostawisz dla pierwszej lepszej?
- Nie będzie lepszej, kochanie – w swoim towarzystwie spędziliśmy cały tydzień. Wróciła Ann i Josh. Byli pełni energii i wypoczęci. Wieczorami wszystko nam opowiadali. Jeju! Jak ja im zazdrościłam! Też bym chciała pojechać na wyspę mieć ją całą dla siebie i drewniany domek, morze itd. Następnego dnia postanowiłam wrócić do domu. Muszę spędzić trochę czasu z Alex’em. Chris  uparł się, że mnie odwiezie. Właściwie to nie miałam nic przeciwko. Skoro już byliśmy razem to stwierdziłam, że przedstwaię go swoim rodzicom.
- Jesteś pewna? – zapytał, gdy byliśmy już przed domem.
- Czego?
- Na pewno chcesz mnie przedstawić swoim rodzicom?
- W końcu muszą cię poznać, a teraz jest świetna okazja – uśmiechnął się. Weszliśmy do mieszkania. Zaprowadziłam go do salonu.
- Wróciłam!
- Cześć córeczko! – przytuliłam mamę i Henry’ego.
- Poznajcie Chris’a – chwyciłam go za rękę na znak, że jesteśmy razem.
- Witaj u nas w domu Chris! – powiedzieli chórkiem, a Alex uciekł do pokoju.
- Możemy porozmawiać? – zapytała mama.
- Jasne. Chris poczekaj tu – przeszłyśmy z mamą do kuchni.
- Jesteście razem?
- Tak.
- Kochasz go?
- Bardzo.
- Bardzo do siebie pasujecie – uśmiechnęłam się. Przed mamą nigdy nie miałam tajemnic. Byłyśmy jak przyjaciółki. Wróciłyśmy do salonu. Chris’a w nim jednak nie było. Siedział sam Henry.
- Gdzie Chris?
- Poszedł do Alex’a – odpowiedział, a ja tam poszłam.
- Mogę wejść? – zapytałam otwierając drzwi. Zobaczyłam jak się wygłupiają. Świetnie się razem dogadywali, co mnie cieszyło. Widać, że Chris miał podejście do dzieci – Widzę, że się poznaliście – zaśmiałam się.
- Masz fajnego brata.
- Czy Chris zostanie dzisiaj u nas na noc? Proszę! Chris!
- Z chęcią. Tylko, że nie ja decyduję.
- Holly!
- Nie wiem. Zobaczymy – udawałam, że nie jestem zadowolona z tego pomysłu.
- No proooszę!
- Nie proś, bo się nie zgodzę.
- Już mnie nie chcesz? – szepnął mi do ucha Chris, a ja cmoknęłam go w usta. Resztę wieczoru spędziliśmy razem z Alex’em. Właściwie to ja ich tylko uspokajałam i uciszałam, ale było zabawnie.
- Dziecko z ciebie Chris – zachichotałam i poszłam do łazienki. Wracając usłyszałam,  jak Henry rozmawia z Chris’em. Podeszłam bliżej, żeby wszystko słyszeć, ale na tyle bliżej, żeby nikt mnie nie zauważył.
- Chris nie skrzywdź jej.
- Nie mam zamiaru. Kocham ją. Jeżeli jej by się coś stało nie darowałbym sobie. Jeżeli ona straciłaby życie, ja też bym je stracił. Zawsze ją będę kochać.
- To dobrze. Cieszę się, bo gdybyś jej coś zrobił nie darowałbym ci, a bardzo cię polubiłem. Tak jak chyba wszyscy w tym domu.
- Rozumiem – odeszłam. Miło mi było słyszeć, że ktoś się o mnie martwi. Teraz jeszcze bardziej wiedziałam, że Chris mnie kocha, a Henry zastępuje mi tatę. Zeszło się nam na gadaniu do 22:00. Byłam zmęczona. Nawet bardzo.
- Idę spać – ziewnęłam.
- Zaraz do ciebie przyjdę – powiedział Chris.
- A skąd wiesz gdzie jest mój pokój? Przecież ci go jeszcze nie pokazywałam.
- Bo wiem – cwaniacko się uśmiechnął. Ja poszłam do siebie. Wskoczyłam na łóżko i nie miałam siły podnieść ani ręki, ani nogi. Zamknęłam oczy i usnęłam. Później tylko czułam, jak Chris przykrywa mnie kołdrą i szepce do ucha:
- Dobranoc kochanie – pocałował mnie w nosek. Ja objęłam go rękoma i przyciągnęłam go do siebie.
- Zostań – wymamrotałam.
- Zawsze – rozebrał się ze spodni i koszuli, po czym położył się na łóżku obok mnie. Wtuliłam się w jego ciepły tors. Ja nie mogłam bez niego żyć to było pewne. Spałam i już się nie budziłam dopóki nie zaczęły mi się śnić koszmary. Mój ojciec wyszedł z więzienia i teraz było jeszcze gorzej - zaczął zabijać. Zaczęłam się wiercić i nagle przestraszona otworzyłam oczy.
- Co się stało? – zapytał zaniepokojony Chris.
- Nic takiego. To tylko zły sen.
- Na pewno?
- Tak – uśmiechnęłam się.

- Śpij, już dobrze – znowu zasnęłam. Już się nie budziłam. Cały czas słyszałam bicie serca mojego i tylko mojego chłopaka. Było mi z tym dobrze. 

__________________________

Taki trochę byle jaki xD
Od dzisiaj rozdziały będą dodawane co kilka dni.
Daty będą wypisywane w aktualnościach(mogą się one przesuwać)
Jak tam końcówka weekendu ?

sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 13 "My life and love ?"

- Jesteś już gotowa? – powiedział Josh wchodząc do pokoju.
- Tak kochanie.
- Ej! A gdzie wy się wybieracie?
- Na tydzień poślubny. Tak to nazwałam – powiedziała Ann i przeszliśmy do salonu, gdzie siedział Chris.
- No dobra. A co ze mną?
- Wy z Chris’em macie cały dom dla siebie.
- Ja może wrócę do domu. Nie będę wam robiła kłopotów.
- Nie ma mowy. Zostajesz tutaj. Przynajmniej nasz dom będzie pod dobrą opieką.
- Okey. Może być.
- To my już się zbieramy. Nie róbcie niczego niedozwolonego i… No wiecie. Ogólnie nie rozwalcie domu – powiedział Josh i wyszli. Odwróciłam się przodem do Chris’a i wskoczyłam mu na ręce. Oparłam swoje czoło o jego. Spojrzałam mu w oczy. Jego wzrok. Jak zwykle urzekający i taki niewinny.
- Kochasz mnie? – wyszeptałam.
- Zawsze i wszędzie – odpowiedział. Musnęłam jego usta. Ja też go kochałam. Tylko, że to nie była zwykła miłość. Ja to wiedziałam i to doskonale. Zakochałam się tak jakby „na zabój”. Wiedziałam, że nie będę mogła bez niego żyć. Poszliśmy na spacer. Taki krótki, ale był. Dzisiaj długo nie dało się spacerować ze względu na pogodę. Wróciliśmy do domu. Usiedliśmy w salonie i włączyliśmy jakiś film. Zeszło się z tym filmem do nocy. Wieczorem się rozdzieliliśmy. Każdy poszedł do swojego pokoju. Było mi tak jakoś bez niego pusto, chociaż wiedziałam, że leży w pokoju obok. Nagle zabłysnęło, a potem grzmot. Ulewa. Burzy bałam się panicznie. Mogłam sobie teraz pomarzyć o zaśnięciu. Jak byłam mała wyobrażałam sobie jak piorun uderza w nasz dom i zaczyna się palić. To mi zostało. Do dziś. Moja mama o tym wiedziała. Kiedy były burze przychodziła do mnie i mocno mnie przytulała. Czasami nawet ze mną spała. Jednak ja dorosłam, ale lęk nie przeszedł. Wtedy ja przychodziłam do niej. Nie budziłam jej. Ona nawet nie wiedziała, że tam byłam. Ja siedziałam na podłodze i patrzyłam jak oddycha. Teraz nie miałam do kogo pójść. Przypomniałam sobie, że nie zamknęłam okien w kuchni. Natychmiast tam pobiegłam. Zapaliłam światło, a ono zgasło. Nie było prądu. Cudownie. Powoli podeszłam do okna. Padało, błyskało się i wiał straszny wiatr. Próbowałam zamknąć okno, ale wiatr był silniejszy. Nie miałam tyle siły. Przyszedł Chris i mi pomógł. Pozmykaliśmy wszystkie okna. Miałam strach w oczach.
- Boisz się? – zapytał.
- Dobranoc – odpowiadałam unikają odpowiedniej odpowiedzi. Poszłam do siebie. Właściwie nie wiem, dlaczego. Chciałam się do niego przytulić, poczuć jego dotyk. Położyłam się na łóżku. Moje ciało wzdrygało, gdy tylko zagrzmiało. Do pokoju wszedł Chris.
- Wszystko w porządku? – zapytał.
- Tak – skłamałam.
- Jakbyś czegoś potrzebowała to jestem u siebie – wyszedł. Kusiło mnie, żeby do niego pójść. Chciałam być blisko niego. W pewnym momencie tak grzmotnęło, że podskoczyłam. Natychmiast poszłam do jego pokoju. Zapukałam i powiedziałam:
- Mogę?
- Oczywiście – położyłam się koło niego. – Wiedziałem, że przyjdziesz – wtuliłam się w jego ciepły i umięśniony tors. Teraz się nie bałam. Czułam się bezpieczna. Na dodatek miałam go przy sobie.
- Tylko co pomyśli sobie twój chłopak? – zachichotałam – Mówię poważnie Holly.
- Nie ma żadnego chłopaka głuptasie – mocno go pocałowałam.
- Oszukiwałaś.
- Tak, bo chciałam, żebyś się ode mnie odczepił.
- Nadal tego chcesz?
- Nie – uśmiechnęłam się, a on pocałował mnie w czoło – Bardzo cię kocham.
- Ja ciebie też Holly – zasnęłam w jego ramionach. Rano obudziłam się już bez niego. Co prawda leżałam w jego pokoju na jego łóżku, ale bez niego. Poszłam do kuchni. Chris był w łazience. Zobaczyłam, że na stole leży talerz z kanapkami. Od razu się za niego zabrałam. Podejrzewałam, że to było dla mnie. Kiedy kończyłam pierwszą kanapkę do kuchni wszedł Chris.
- Mam nadzieję, że to było dla mnie – powiedziałam przełykając ostatni gryz kanapki.
- Oczywiście – podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek. Obdarzyłam go szerokim uśmiechem.
- Co dzisiaj robimy? – zapytałam.
- A na co masz ochotę?
- Hm… Moglibyśmy pójść do kina – nie mogłam wymyślić nic sensownego.
- Okey, a mogę zjeść śniadanie?

- No raczej – uśmiechnęłam się i poszłam do łazienki. Jak zaplanowaliśmy tak i było. Poszliśmy na jakiś koszmarnie nudny film. Przez cały seans wybuchałam śmiechem i przeszkadzałam innym ludziom, bo Chris szeptał mi coś do ucha, a ja nic nie mogłam zrozumieć i wchodziły jakieś głupie słowa. Potem poszliśmy do parku. Spotkaliśmy jakiś znajomych Chris’a i to było na tyle naszej wyprawy. Potem siedzieliśmy już w domu.

______________________________
Jestem z siebie dumna ;D
2 rozdziały w jeden dzień !
Na starym też coś się pojawiło ;)

Rozdział 12 "My life and love ?"

Ten rozdział po raz kolejny dedykuję mojej przyjaciółce Kamili, która ma dzisiaj urodzinki ! 
Wszystkiego najlepszego !

Usiadłam na czystym i wolnym blacie nikomu w kuchni nie przeszkadzając. Myślałam, co ja mu powiem. Przecież tak naprawdę to nie chciałam z nim gadać. Miałam mętlik w głowie. Do kuchni wpadł Chris. Co teraz?
- Chcę pogadać.
- Musimy teraz?
- Nic ważnego nie robisz.
- Robię!
- Chodź! – zaciągnął mnie tylnymi drzwiami na dwór. Było już ciemno. Właściwie to było już chyba po północy. Zapaliły się lampki. Zobaczyłam jak tu jest ślicznie. Pełno kwiatów i różnych roślin.
- O czym chciałeś porozmawiać? – zapytałam, ale Chris się nie odzywał – No dobra to może inaczej. Co się wczoraj stało? Nie chciałeś ze mną rozmawiać i byłeś jakiś dziwny.
- Ty się stałaś – odpowiedział po chwili.
- Okeey. Zwolnij koleś. Jesteś pewien? Może tak ci się tylko wydaje – zatkało mnie. Nie wiedziałam, co powiedzieć.
- Nie Holly. Od początku byłaś ty. Tylko z początku wydawało mi się, że jesteś taką zabawką, ale potem zrozumiałem, że jesteś inna – nie byłam zdziwiona tym, że byłam inna od reszty dziewczyn. W końcu sama mu to mówiłam!
- Inna to znaczy jaka? – wyszeptałam.
- Piękna, szalona, delikatna, odważna, czasami wredna, ale jedyna w swoim rodzaju. Wyjątkowa.
- I co z tego?
- To, że cię kocham. Zakochałem się w tobie i nic i nikt tego nie zmieni, rozumiesz?
- Może powinieneś to… - nie zdążyłam dokończyć, bo Chris mnie pocałował. Na początku nie był pewny, jakby nie wiedział, na co mu pozwolę, ale ja nie przerywałam. Właściwie nie wiem, dlaczego. Z jednej strony tego nie chciałam, a z drugiej właśnie było na odwrót. Z jednej strony go nienawidziłam, a z drugiej kochałam. Lekko go od siebie odsunęłam.
- Nienawidzę cię wiesz? – popatrzyłam mu w oczy.
- Wiem – przytulił mnie do siebie. Wróciliśmy do gości. Za bardzo ze sobą nie rozmawialiśmy. Resztę nocy przetańczyliśmy. We dwoje. Wtuleni w siebie. Dopiero nad ranem wróciliśmy do domu. Spałam chyba do 17:00. Ja się chyba zakochałam. Chociaż trudno mi w to uwierzyć to chyba tak jest. Wyjrzałam przez okno i spojrzałam na termometr. Było 30°C ! Upał. Nie miałam ochoty wychodzić z pokoju. Nadal było mi głupio z tym całym zdarzeniem wczoraj. Jak ja mu teraz spojrzę w oczy? Wyszłam z pokoju i powędrowałam do łazienki. Ogarnęłam się i zeszłam do kuchni. Nikogo w niej nie było. Nalewałam sobie do szklanki soku, kiedy ktoś objął mnie w talii. Obróciłam się i zobaczyłam Chris’a.
- Dzień dobry pani – powiedział.
- Dzień dobry panu – odpowiedziałam.
- Co dzisiaj pani zamierza robić?
- Do końca dnia leżeć na łóżku i nie wychodzić z domu.
- Co tak skromnie? – nic mu na to nie odpowiedziałam. Pocałowałam go tylko w policzek i poszłam do siebie. Położyłam się na łóżku i wzięłam laptopa. Włączyłam chat. Nathalty była dostępna.
Ja: Hej! Co tam u ciebie? Wszystko w porządku?
Nath: Hej! Tak, wszystko dobrze. Nie było żadnych problemów. A u ciebie? Jak tam Chris?
Ja: No więc, długa historia. Dużo się działo J
Nath: No to zaczynaj!
Ja: W dniu ślubu okazało się, że zostanę ciocią. Chris już wie o mojej przeszłości. W piątek zabrał mnie do Wesołego Miasteczka i świetnie się bawiliśmy.  W nocy zaciągnął mnie na dwór, bo chciał porozmawiać i się okazało, że się we mnie zakochał. Pocałował mnie i resztę nocy przetańczyliśmy. To tak w skrócie.
Nath: Aaaaa! Nmg! Jesteście razem!!
Ja: Właśnie nie jestem tego pewna.
Nath: Bo?
Ja: Bo mam mieszane uczucia. Jednocześnie go nienawidzę i kocham. Co teraz?
Nath: Holly ty go kochasz. Na pewno. Jesteście dla siebie stworzeni. Musisz tylko to trochę inaczej zobaczyć.
Ja: Mam nadzieję muszę kończyć. Papapa  ;*
Ktoś zapukał. Krzyknęłam, że można wejść. Do pokoju weszła Ann.
- I jak tam? – zapytała.
- Wszystko w porządku. Trochę mnie głowa boli. Chyba wszystko poszło zgodnie z planem, nie?
- Tak to był najpiękniejszy dzień mojego życia. Nigdy go nie zapomnę – uśmiechnęłam się.
- Ja też.
- Oo! Coś nowego?
- Raczej ktoś.
- Kto?
- Chris – westchnęłam.
- A to co to było?
- Sama nie wiem. Z jednej strony go kocham, a z drugiej go nienawidzę. Wczoraj mnie pocałował. Czuję się przy nim wyjątkowo, bezpiecznie i czuję się kochana, ale…
- Ale?
- Ale mam dziwne przeczucie, jakby coś przede mną ukrywał. Coś… sama nie wiem.
- Na pewno tak ci się tylko wydaje.
- Mam nadzieję.
- A co do tej drugiej strony to nie patrz na nią. To tylko twoje pierwsze wrażenie o nim. A pamiętasz chyba, jak się na niego wściekałaś i nie chciałaś go znać, prawda?
- Do piątku jeszcze tak było.
- Ale już nie jest i nie będzie. Kochasz go, a on kocha ciebie. Widać to po was.

- Dziękuję – przytuliłyśmy się. 

________________________________

OMG ! Jestem z siebie dumna !
Nareszcie pierwszy pocałunek :*
Co porabiacie w weekend ?

piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział 11 "My life and love ?"

- Holly! Szybko wstawaj! – wrzeszczała mi do ucha Ann.
- O matko!  - zerwałam się z łóżka.
- Ubieraj się! Jedziemy do kosmetyczki i do fryzjera. Szybko!  - pobiegłam do łazienki. Wychodząc z niej rzuciłam Chris’owi szybkie „hej!”  i go przytuliłam. Nie pytajcie co się ze mną stało, bo naprawdę nie wiem.
- Przepraszam – powiedziałam zawstydzona i pobiegłam do kuchni. Gryz kanapki, łyk soku i siedziałam w samochodzie. Mamy tylko 6 godzin do ceremonii. Pojechałyśmy do centrum – ja pierwsza u fryzjera, a Ann u kosmetyczki. Potem nasze stanowiska się zamieniły. Zeszło nam się w mieście 3 godziny. Od razu wróciłyśmy do domu. Przeniosłam wszystkie nasze rzeczy do pokoju Ann i tam nas zamknęłam. Najpierw ubrałyśmy ją. Wyglądała prześlicznie.
- Teraz ty Holly nie mogę pozwolić, żeby moja druhna brzydko wyglądała – zaśmiałam się. Popatrzyłam na brzuch Ann. Był jakiś większy. Można to było zauważyć od razu, ponieważ Ann była szczupła.
- Przytyłaś czy co? – zaśmiałam się.
- Będziesz ciocią – uśmiechnęła Ann.
- O matko! Naprawdę?! Tak się cieszę! – zaczęłam wariować.
- Chodź ubieraj się. Za godzinę musimy być na miejscu.
- To mi pomóż! – ubrałam się w tą przepiękną sukienkę. Byłam ze swojego wyglądu zadowolona.  Ktoś zapukał do drzwi.
- Kto tam? – krzyknęłam.
- To ja Chris. Jesteście już gotowe?
- Tak, zabierz Ann, ja pojadę z Josh’em. Zobaczą się dopiero przed ołtarzem. Okey? – powedziałam.
- Jasne. Ann możesz wyjść. Josh’a nie ma – schowałam się za drzwiami, a Ann wyszła.
- Wow. Przepięknie wyglądasz – powiedział zdziwiony Chris, kiedy moja kuzynka wyszła. Ja zamknęłam drzwi i usiadłam na chwilę na fotelu. Musiałam ochłonąć. Założyłam wysokie buty i wyszłam poszukać  Josh’a.
- Josh? – krzyknęłam.
- Tak Holly?
- Musimy już jechać!
- Wiem, chodźmy – stanęliśmy naprzeciwko siebie.
- Hm… Jaki przystojniak – powiedziałam, gdy zobaczyłam Josh’a.
- Hm… Jaka piękna kobieta – wybuchnęłam śmiechem.
- Zobaczymy ci będzie ci tak wesoło przed ołtarzem – powiedziałam.
- Weź mnie nie strasz – pojechaliśmy na miejsce.  Po 10 minutach byliśmy pod kościółkiem. Zaczęła się ceremonia. Stanęłam za Ann, a za Josh’em stał Chris. Cholera! Czy oni mi to zrobili specjalnie?! Nieważne. Teraz chciałam wpatrywać się w te młode małżeństwo. Cieszyłam się ich szczęściem. Widać, że się kochają. Po ceremonii wszyscy goście udali się do restauracji. Grała muzyka, a ja pierwsze co zrobiłam to wpadłam do kuchni. Musiałam im pomóc. Po wczorajszym wyjściu nie mogłam ich tak zostawić. Szybko sprawdziłam, czy wszystko jest jadalne i kazałam rozdawać gościom. Muzyka grała już głośno. Było wesoło. Przywitałam gości i podeszłam do swojej rodziny. Mama wyglądała na taką szczęśliwą z Henry’m. Alex rozmawiał z jakąś dziewczynką w jego wieku. Chyba świetnie się dogadywali. Przynajmniej nie będzie mu się nudziło. Chyba wszystko było opanowane. Usiadłam obok Josh’a. Tam było moje miejsce. Jednak nie na długo. Zobaczyłam, jak jeden kolega z kuchni był zdenerwowany. Wiedziałam, że to zły znak. Pobiegłam do kuchni. Okazało się, że wszystko dało się naprawić. Postanowiłam, że zostanę tam na chwilę i jeszcze im pomogę. Założyłam fartuszek, żeby nie narażać swojej sukienki na niebezpieczeństwo. Zaczęłam wszystkich uspokajać, bo nikt nie czuł się pewnie. Po głównym daniu było już lepiej. Mogłam opuścić to pomieszczenie. Wyszłam. Trafiłam w samą porę na taniec młodej pary.  Wszyscy wokół nich zaczęli tańczyć. Ja zeszłam na bok. Chciałam porozmawiać z mamą. Jednak ona i Henry też tańczyli. Potem pan i pani młoda zaczęli tańczyć z gośćmi. Mnie zaciągnął Josh. Nie zaprzeczałam.
- Gratuluję – powiedziałam.
- Czego?
- Małżeństwa i dziecka.
- Powiedziała ci?
- Tak jakby.
- To znaczy?
- Sama zobaczyłam, a twoja żona to potwierdziła.
- Rozumiem.
- Dobrze tańczysz – uśmiechnęłam się – Jeszcze z tobą nie tańczyłam – skrzywiłam się.
- Rzeczywiście chyba nie mieliśmy okazji – w tej chwili podszedł do nas Chris.
- Odbijamy – powiedział i Josh przekazał mnie w jego dłonie. Głupio było mi spojrzeć w oczy po tym co rano zrobiłam.
- Cudownie wyglądasz Holly – powiedział, a ja się zarumieniłam. Popatrzyłam się w podłogę. Zawstydziłam się.
- Dziękuję.
- Naprawdę – popatrzyłam mu w oczy i uśmiechnęłam się.  Nadal widziałam w nich trochę smutku. Tak jak wczoraj wieczorem. Nie wiedziałam tylko o co chodzi. – Musimy pogadać.
- Też tak myślę – odpowiedziałam bez namysłu – Ale chyba musi to trochę poczekać.
- Dlaczego?

- Bo muszę uciec na chwilę do kuchni – skłamałam.  Po prostu nie chciałam teraz z nim gadać. Jeszcze nie wiedziałam dlaczego. Puściłam jego ręce i odeszłam. Było mi znowu głupio, ale jakoś bałam się tej rozmowy.

_______________________________

Co tam u Was kochani ?
Nareszcie piątek !
Podoba się ?
Miłego weekendu ! :*